zaawansowane
Autor tygodnia
autor Nikos Kazantzakis urodził się 30 lutego 1883 roku w Iraklionie na Krecie...
Autor tygodnia: Bernhard Thomas

Bernhard ThomasW krótkim eseju zamieszczonym dwa lata temu w "Odrze" Zbigniew Bochenek tak oto opisuje swoje poszukiwania grobu Thomasa Bernharda na wiedeńskim cmentarzu Grinzinger Friedhof: "Po obu (...) stronach oglądałem idealnie wypielęgnowane marmurowe groby, świadczące o drobnomieszczańskiej zamożności ich właścicieli, i od razu przyszła mi do głowy myśl, iż ten bogaty, utrzymany we wzorowym stanie cmentarz z jego pozamiatanymi, przecinającymi się pod kątem prostym alejkami, z dokładnie przyciętymi żywopłotami i wyplewionymi klombami jest w gruncie rzeczy uosobieniem tego, z czego Bernhard w swojej twórczości tak boleśnie szydził, czego nienawidził i co bezkompromisowo wyśmiewał, a mianowicie podporządkowania się społecznej musztrze i akuratności stadnej egzystencji. Bohaterami jego książek byli przecież zawsze nietuzinkowi ludzie ducha, odrębni, wyobcowani, chodzący wyłącznie własnymi ścieżkami, swoiste »ptaki malowane« unikające wszelkiego rodzaju formacji, zaprzęgów, szeregów, jak diabeł święconej wody". A jednak skromny, równo uformowany kopczyk z krzyżem i nazwiskiem jednego z największych pisarzy XX wieku ginie w drobnomieszczańskim przepychu. Autor eseju kilkakrotnie mija go, nie zauważywszy, że obiekt poszukiwań znajduje się w zasięgu jego wzroku.

Ta krótka opowiastka doskonale oddaje paradoks życia i pisarstwa Thomasa Bernharda. Jego donośnego, rozpaczliwego sprzeciwu wobec wszelkiego konwenansu i skostniałych rytuałów codzienności, przy jednoczesnym w nie uwikłaniu. Nieustannej prowokacji i bluźnierstwa przeciwko wszystkiemu, co nazywał austriackim, i – zarazem – bezradnej kapitulacji wobec ojczyźnianych kleszczy. "Przeważnie interesuje człowieka to, czego nie zna. A to, co się zna na wylot, nie jest już takie ciekawe, a jeśli ktoś kiedyś przylgnął sercem do ojczyzny, to już wystarczy. Można pozwolić, żeby to spleśniało na ścianie, na murze, do którego przylgnęło. Bo raz na zawsze przylgnąłem sercem do tego domu, który zwie się Austria" – mówił Bernhard w rozmowie z Kristą Fleischmann. Bezlitośnie poniewierana Austria dla autora "Mrozu" była więc także wstydliwą miłością, bezwzględną kusicielką – koniec końców trzeba było jej spłacić daninę.

Być może podobnie było ze wspomnianą przez Zbigniewa Bochenka nienawiścią wobec przymusu podporządkowywania się wszelkim stadnym nakazom. W twórczości Bernharda obrosłe konwencją społeczne formy urastają do rangi osobliwego teatru okrucieństwa. Narrator "Wymazywania" Franciszek Józef Murau z pasją wyszydza je wszystkie, od dziergania swetrów począwszy, a na polowaniach skończywszy. Mówi się jednak, że zamiast znienawidzonego teatru konwenansu, Bernhard oferował teatr własny. I nie idzie tu wyłącznie o twórczość dramatopisarską autora "Placu bohaterów". "Każdy dzień był dla niego inscenizacją" – mówił brat pisarza Peter Fabjan w rozmowie z Markiem Kędzierskim. Sam Bernhard lubił nazywać siebie błaznem. Uwielbiał prowokacje, maskarady, szafowanie tysiącami póz. Prywatność pisarza miała pozostawać wielką niewiadomą. To on reżyserował swoją biografię na własnych prawach i warunkach.

dalsza część artykułu

Twój koszyk jest pusty
Twój schowek jest pusty
Słownik gwary poznańskiej. Z naszego na polski z polskiego na naszeSłownik gwary poznańskiej. Z naszego na polski z polskiego na naszePierwszy raz podjem prób napisania słownika gwary poznańskiej przed czterema laty. Zamierzałem wówczas napisać go mow wizan. Pomysł by karkołomny i oczywiście nie udało mi się go zrealizować. Powstało jednak wówczas kilkadziesiąt wierszyków których
szybki kontakt




E-mail: sklep@arsenal.pl 

GG: 10782411 

Skype: arsenalsklep 

Kom: 695 057 525 

księgarnia internetowa czynna: poniedziałek - piątek 10.00 - 18.00


Pro arte