zaawansowane
Autor tygodnia
autor Nikos Kazantzakis urodził się 30 lutego 1883 roku w Iraklionie na Krecie...
Autor tygodnia: Marek Hłasko

Hłasko MarekTrudno jest napisać o Marku Hłasko coś jednoznacznego, coś mniej lub bardziej pewnego. On sam, na wzór swojej prozy, mnożył w nieskończoność maski, które zakładał na każdą możliwą okazję, kreując siebie samego wciąż na nowo, za każdym razem jakby zaczynając od początku i zupełnie inaczej. I nie możemy mieć złudzeń (ci, którzy go znali osobiście też ich nie mieli, można przytoczyć kilka słów Agnieszki Osieckiej: „raz odgrywał kowboja, raz starca pochylonego nad grobem, raz typa spod ciemnej gwiazdy, raz znowu brutalnego "maczo” (…) Marek był urodzonym aktorem. Człowiekiem, który pisze swą biografię nie tylko piórem na papierze, ale również żywą krwią. On się rzeczywiście stylizował na różne postaci…”), że jeśli będziemy odpowiednio cierpliwi i pedantycznie systematyczni w zdzieraniu przebrań z osoby autora „Cmentarzy”, to gdzieś tam głęboko, jak już porozrzucamy wokół siebie stosy zdjętych masek, znajdziemy prawdziwego Marka Hłasko - coś na kształt czystej prawdy o tym niezwykłym pisarzu, w którego przypadku, jak rzadko w innym, życie i literatura to dwie strony jednej kartki, gdzie niemożliwe wydaje się wskazanie, która strona jest która. Pod każdą maską, kryje się kolejna, a jedyną prawdą będącą w zasięgu naszych dłoni, jest niezliczona ilość małych prawd, podrzuconych nam przez samego pisarza.

Być może, paradoksalnie to te ciągłe mistyfikacje sprawiają, że literatura, która wyszła spod jego pióra, jako gra pozoru i prawdy, jest bardziej realistyczna i prawdziwa w szkicowaniu obrazu świata; obrazu który mało komu się spodoba - cytując samego pisarza: „Człowiek musi czymś żyć, a dzisiejszy świat zabiera mu wszystko..." Jako ilustrację do tej sentencji, zacytujmy fragment z opowiadania „Pierwszy krok w chmurach”, w którym, nic nie upraszczając, możemy powiedzieć, że przeplatają się obsesyjnie męczone w tej prozie tematy, pragnienia, nadzieje i rozczarowania:

„Wracali do domu. Znów szli wśród ogródków działkowych.
- Parno - powiedział Heniek. - Prawdopodobnie, że będzie padać. - Westchnął i rzekł: - To była ładna dziewczyna. Dlaczego jej powiedziałeś, że jest k…?
Przecież jej nie znasz. Skąd mogłeś wiedzieć?
- Ja przecież nie powiedziałem, że ona jest taka - rzekł Maliszewski. - To ty powiedziałeś.
- Ja?
- Ty.
- Nie wygłupiaj się. Ja jej wcale nie znałem.
- Ja ją znałem - powiedział Maliszewski. - Ja już ich tutaj widziałem nie pierwszy raz. Oni się bardzo kochają.
- Co będzie dalej? - zapytał pan Gienek.
- Nie wiem, co będzie dalej. Ale wiem, że oni z sobą chodzą. I wie, że oni dzisiaj pierwszy raz z sobą.
- Skąd? - zapytał leniwie pan Gienek.
- Słyszałem, jak ją prosił. I on się bał, i ona się bała. Słyszałem, jak się namawiali. Bali się dziecka, tak mówili. Ale chyba bardziej siebie.
- Tak zawsze bywa ten pierwszy raz - powiedział Heniek. - Ja się też bałem.
- Każdy się bał tego pierwszego razu - powiedział Maliszewski. - Ale po co ty go zaprawiłeś?
- Sam chciałeś.
- Nie wiedziałem, że to tak wyjdzie. On do niej tak dziwnie mówił...
- Jak?
- Nie pamiętam.
- Chmurzy się - powiedział pan Gienek.
- On właśnie coś mówił o chmurach - powiedział Maliszewski. - Jakiś wiersz. Mówię wam, oni się kochają.
- Już teraz nie będą się kochać - powiedział Gienek. - Będą siebie mieli dosyć na zawsze. Po takim czymś nie będą mogli patrzeć na siebie. Niepotrzebnie to wszystko wyszło.
- Ja już wiem - powiedział Maliszewski - Przypomniało mi się. On tak jej mówił, że jak on ją tego, to będzie ich pierwszy krok w chmury…”

I jeszcze jeden fragment, kolejna ilustracja, tym razem z pierwszej przeniesionej na ekran powieści Hłaski pt. „Ósmy dzień tygodnia”:

"Pogadasz z Romanem - pomyślała. - Wiem, co mu powiesz. Nie powiesz mu przecież, że mnie kochasz i że ja ciebie kocham. Powiesz mu tak: "Ty, Roman, ja mam dziewczynę, którą muszę załatwić. Pożycz murów na jedną noc". A on ciebie zapyta: "Ładna jest chociaż?". Ty wtedy skrzywisz się, zmrużysz oko i powiesz: "Czy ja wiem? Teraz nie jest sezon, więc co zrobić". Nie przyznasz się mu do niczego, bo przecież też bronić chcesz tej sprawy. A potem powiecie jeszcze kilka świństw o kobietach, których mieliście żałośnie mało i o których nic zupełnie nie wiecie...".

Marek Hłasko zmarł w nocy z 13 na 14 czerwca 1969 roku. Rano tego dnia, jego ciało znaleziono leżące obok łóżka, zaś na nocnym stoliku, pustą fiolkę po tabletkach nasennych. W mgnieniu oka rozeszła się wieść o samobójstwie pisarza – informacja, która na rękę była wszystkim: tym, którzy go nienawidzili i mogli powiedzieć: „to musiało tak się skończy” jak i jego admiratorom, dla których to był wymarzony koniec tego wiecznego „buntownika bez powodu”. Zapomniano, że Hłasko chorował na serce i cierpiał na bezsenność i że jego tragiczna śmierć była dziełem przypadku.


Miłośników twórczości Marka Hłaski zapraszamy do odwiedzenia strony www.marekhlasko.republika.pl

Polecamy
Twój koszyk jest pusty
Twój schowek jest pusty
Karykatury Ludzi PoznaniaKarykatury Ludzi PoznaniaCzy poznaniacy potrafią spojrzeć na siebie z przymrużeniem oka? Czy potrafią się z siebie śmiać? Tak i chętnie pozują karykaturzyście! W albumie wydanym przez Agencję Reklamową i Wydawnictwo Amos oraz Wydawnictwo Miejskie znalazło się ponad dwieście
szybki kontakt




E-mail: sklep@arsenal.pl 

GG: 10782411 

Skype: arsenalsklep 

Kom: 695 057 525 

księgarnia internetowa czynna: poniedziałek - piątek 10.00 - 18.00


Pro arte