W 70. rocznicę najazdu hitlerowskich Niemiec na Polskę i wybuchu II
wojny światowej, trafiła do rąk Czytelników publikacja ukazująca zabytki
z tamtej epoki, materialne źródła historyczne zachowane w zbiorach
Muzeum Wojska Polskiego, instytucji powołanej przez Marszałka Józefa
Piłsudskiego, jako "świątyni pamiątek i sławy oręża polskiego oraz
chwały czynów i bohaterów jego". Zawartość książki ukazuje pamiątki z
dziejów Wojska Polskiego w latach 1935-1939 oraz bohaterskich bojów
wrześniowych i przekona Czytelników, że Muzeum Wojska Polskiego
właściwie realizuje intencje i życzenia sformułowane przez Marszałka.
PAMIĄTKI WOJNY OBRONNEJ 1939 ROKU
W ZBIORACH MUZEUM WOJSKA POLSKIEGO
W dziejach wojennych państw i narodów
największym uznaniem i sławą cieszą się zabytki-pamiątki zwycięskich
bojów, świadectwa triumfów i trofea. Mniej licznie występują pamiątki po
porażkach militarnych, czy też klęskach, a główną przyczyną zachowania
takich zabytków jest heroiczny kontekst dziejowy i racje etyczne
kombatantów. Polska historia wojenna ostatnich dwu stuleci obfituje w
porażki i niepowodzenia, ale jednocześnie zapełniona jest galerią
postaci bohaterskich i ich romantycznych czynów. Tadeusz Kościuszko, ks.
Józef Poniatowski, gen. Józef Sowiński, Julian Konstanty Ordon, Artur
Zawisza, Romuald Traugutt, Stefan Okrzeja, Leopold Lis-Kula, ppor.
Bogdan Pęczkowski, Stanisław Dąbek, Władysław Raginis, to zaledwie kilka
spośród wielu godnych pamięci nazwisk. Tak jest także z pamiątkami z
polskich powstań narodowych, a szczególnie z Wojny Obronnej 1939 r.
Przechowując je i ukrywając przed okupantem kierowano się głębokim
poczuciem patriotyzmu i przeświadczeniem, że przegrana kampania
wrześniowa jest tylko epizodem i niepodległość Rzeczypospolitej będzie
restytuowana. Takie motywy inspirowały żołnierzy do ukrywania broni w
momencie kapitulacji i ukrywania oraz przechowywania znaków bojowych -
sztandarów pułkowych. Takie też motywy kierowały działaniami prezydenta
Stefana Starzyńskiego i dyrektora Muzeum Narodowego Stanisława Lorenza w
akcji ratowania pamiątek narodowych z płonącego Zamku Królewskiego, z
archiwów, bibliotek i muzeów (np. ukrycie obrazu J. Matejki - "Bitwa pod
Grunwaldem").
Po zakończeniu wojny nowa, obca ideologicznie
władza, zachowane i ujawnione pamiątki z 1939 r. traktowała
nieprzychylnie jako świadectwa bytu niepodległej II Rzeczypospolitej.
Dlatego wiele zabytków i pamiątek pozostawało w ukryciu jeszcze
kilkanaście i kilkadziesiąt lat po wojnie, a niektóre nieujawnione
pozostają do czasów obecnych (do 70. rocznicy wojny obronnej 1939 r.).
Łagodniejsze poglądy władzy na dzieje II Rzeczypospolitej i na kampanię
1939 roku wymuszone patriotyczną postawą społeczeństwa i środowisk
kombatanckich, a także rezultatami badań historyków powodowały jednak,
że stopniowo ujawniano ukryte pamiątki, a w szczególności sztandary.
Działania te organizowało Muzeum Wojska Polskiego i ich efekty
wzbogacały zbiory muzealne.
Koniec lat 50. i lata 60., czyli okres tzw.
gomułkowskiej odwilży, przyniósł najbardziej znaczące w tej materii
efekty. Wówczas to tematyka historyczna o nastawieniu antyniemieckim,
popierana przez władze i propagowana poprzez media (prasa, film, np.
"Krzyżacy", obchody 1000-lecia Państwa Polskiego.) aktywizowała
społeczeństwo, przyczyniając się także do wzbogacenia muzealnych
zbiorów. W czasie prasowej akcji "szukamy wrześniowych sztandarów"
odnaleziono wiele ukrytych znaków bojowych, a także uzyskano bardzo dużo
relacji świadków o losach sztandarów i ukrytych okazach uzbrojenia.
Spektakularnym sukcesem było odnalezienie po
długotrwałych poszukiwaniach w 1964 r. w Warszawie w pobliżu Jeziorka
Kamionkowskiego armaty ppanc. wz. 36 syst. Bofors, zakopanej przez
żołnierzy w leju po bombie w końcu września 1939 r. przed kapitulacją
stolicy. Wartość historyczna tego znaleziska wzrosła niepomiernie, gdy
okazało się, że armatka należała do 21. Pułku Piechoty "Dzieci Warszawy"
i była ufundowana przez Farmację Polską w ramach społecznej akcji
Funduszu Obrony Narodowej. W trakcie poszukiwań armatki znaleziono na
dnie jeziorka porzuconą amunicję, a także jeden z pierwszych w zbiorach
muzealnych, rewelacyjny polski przedwojenny karabin przeciwpancerny Ur.
Wówczas też jeden z mieszkańców Grochowa wskazał ukryty przez siebie w
1939 r. ciężki karabin maszynowy wz. 30. Odnaleziono ten zabytek
zakopany w skrzyni koło dzwonnicy kościoła na Kamionku. Podobnie jak
armatka, karabin ten miał inskrypcję dedykacyjną informującą, że jest to
broń ufundowana w ramach akcji FON przez społeczeństwo Ziemi
Wieluńskiej w 1937 r.
Zabytki z kampanii wrześniowej 1939 r.
wpływały do Muzeum Wojska Polskiego sukcesywnie od 1946 r. Jednym z
pierwszych eksponatów o znaczeniu wręcz symbolicznym był pocisk
artylerii głównej pancernika "Schleswig-Holstein" znaleziony na
Westerplatte i przywieziony w 1946 r. z Gdyni przez porucznika
Aleksandra Czerwińskiego wraz z innymi zabytkami z Polskiej Marynarki
Wojennej: działem przeciwlotniczym Vickers kal. 40 mm zdjętym z wraku
niszczyciela ORP "Wicher", czy elementami wyposażenia okrętów podwodnych
"Ryś" i "Żbik", które wróciły do Gdyni po pięcioletnim internowaniu w
Szwecji. Symbolika tego zdarzenia wynika z faktu, że wojna zaczęła się
na Wybrzeżu od strzałów pancernika "Schleswig-Holstein" na Westerplatte i
pocisk - świadectwo rozpoczęcia wojny trafił jako jeden z pierwszych do
zbiorów Muzeum Wojska Polskiego po zakończeniu wojny.
W ciągu kilkudziesięciu lat, jakie upłynęły od
zakończenia wojny, zabytki z września 1939 r. odnajdywane były
przypadkowo, najczęściej przy robotach ziemnych lub budowlanych. Wymiar
symboliczny miało odnalezienie 12 września 1979 r. w czasie prac
ziemnych przy budowie szpitala bródnowskiego w Warszawie przy ul.
Kondratowicza kolejnej armaty ppanc. Bofors wz. 36. Poszukując
informacji o zabytku, dzięki współpracy z prasą ("Express Wieczorny")
uzyskano relację mjra Grudzińskiego, dowódcy kompanii przeciwpancernej,
do której ta armatka należała. Okazało się, że 79. Pułk Piechoty
"Strzelców Słonimskich", broniący Warszawy na odcinku Żerań-Bródno,
atakowany był gwałtownie w dniu 17 września 1939 r. W czasie
bombardowania armatka ppanc. dowodzona przez ppor. Adama Rachwała
została wraz z obsługą zasypana ziemią od bliskiego wybuchu bomby
lotniczej. Polacy musieli się wycofać, a działo i polegli żołnierze
pozostali zasypani; odnaleziono ich prawie dokładnie w 40 lat od momentu
śmierci na polu chwały.
Mniej dramatyczne, acz niezwykle cenne
znaleziska to: odkrycie w zamurowanej skrytce w rozebranym domu przy
ulicy Toruńskiej znakomicie zachowanego egzemplarza karabinu ppanc. Ur
wz. 35 oraz odnalezienie w czasie prac remontowych domu przy ulicy Nobla
w Warszawie na Saskiej Kępie ciężkiego karabinu maszynowego wz. 30 z
pełnym wyposażeniem. W czasie opracowania naukowego tego zabytku
ustalono, że ckm ten należał do 2. plutonu 7. kompanii 336. Pułku
Piechoty, który bronił Warszawy na tym odcinku we wrześniu 1939 r.
Rozwijający się prężnie w Polsce od lat 70. XX
w. ruch kolekcjonerski to także coraz liczniejsze działania, które
określić można terminem "archeologia pól bitewnych". Działający w tej
sferze poszukiwacze penetrowali tereny sławnych pobojowisk z września
1939 r. (Bzura, Modlin, Iłża, Kock, Tomaszów Lubelski.), odnajdując
ukryte w ziemi, a czasem przechowywane przez miejscową ludność okazy
uzbrojenia, umundurowania, wyposażenia i sprzętu Wojska Polskiego II RP.
Najbardziej okazałym efektem takiej działalności jest otwarcie Muzeum
Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą. Zabytki z penetracji pól
bitewnych zasiliły zbiory wielu muzeów regionalnych, a także kolekcje
prywatne. Muzeum Wojska Polskiego, jako nieformalny od wielu lat patron
ruchu archeologii pól bitewnych, współpracując z wieloma poszukiwaczami,
pozyskało wiele unikatowych zabytków. Najbardziej efektownym i cennym
obiektem jest znaleziony w twierdzy Modlin kompletny zestaw ołtarza
polowego kapelana wojskowego z 1939 r. Zestaw ten umieszczony w
metalowej skrzyni-walizie, przystosowany do przenoszenia i szybkiego
rozstawiania w doraźnych, polowych okolicznościach, po konserwacji
został umieszczony w stałej ekspozycji Muzeum, ukazując tym samym, jak
ważną sferą życia wojska było duszpasterstwo wojskowe i opieka duchowna
nad żołnierzami.
Sztandary pułkowe - świadkowie wrześniowych
bojów trafiały do zbiorów Muzeum Wojska Polskiego po roku 1945
sporadycznie, rzadziej w latach stalinowskiego terroru, częściej w
czasie akcji poszukiwania w okresie 1959-70. Ogółem w zbiorach MWP
znalazło się 95 sztandarów i części sztandarów w postaci głowic - orłów
sztandarów. Mimo coraz mniejszych szans na odkrycie zaginionych
sztandarów, w roku 70. rocznicy kampanii wrześniowej w maju 2009 r.
odnaleziono kolejny zaginiony znak pułkowy - płat sztandaru 6. Pułku
Ułanów Kaniowskich ze Stanisławowa. Pozostawał ukryty, zalutowany w
metalowej tulei w grobowcu rodzinnym p. Jana Suzina (znanego
wieloletniego spikera Telewizji Polskiej), który wraz z bratem przekazał
zabytek do Muzeum.
To wydarzenie podtrzymuje wśród muzealników
nadzieję, że nawet największy upływ czasu nie zawsze unicestwia pamiątki
przeszłości, że zdarzają się szczęśliwe dla zabytków okoliczności,
które przywracają je narodowi.
Roman Matuszewski
Kurator Działu Zbiorów Głównych MWP